Press "Enter" to skip to content

METODA ILIZAROWA

Napisałam, jak wyglądało wydłużanie z mojej perspektywy. Moja historia, subiektywna i szczera. Chciałabym, abyś jedynie ją poznał/a.

 

Metoda Ilizarowa to nie jest SPA.
Jeśli rodzic myśli, że wydłuży nogi, ręce swojemu dziecku i dzięki temu będzie wyższe, ładniejsze, będzie dorównywać wzrostem rówieśnikom, to jest w błędzie. Zawsze będzie niższe, nawet po wydłużeniu. Mam 141 cm wzrostu i do tej pory słyszę komentarze „ta Pani jest mała?„, „czemu ta Pani jest mała?„. Wydłużając nogi i ręce nie zwiększa się poczucie własnej wartości, ma się dzięki temu ciekawszej osobowości. To należy wypracować w sobie. Kluczowa jest tu rola rodzica. Przede wszystkim dziecko musi zaakceptować siebie takim jakim się jest. Rodzic musi zaakceptować, że jego dziecko będzie niskie. Trzeba popatrzeć na to z perspektywy ile mogą dać światu, ile mogę w życiu osiągnąć? Działaj. Mamo, tato! Ucz tego swoje dzieci. Ja zawsze powtarzałam, że jestem niska, a to oznacza, że wysoko mierzę.

Popatrz na metodę Ilizarowa pod kątem większej sprawności, mobilności.
Dziecko będzie nieco wyższe i wówczas będzie mogło zrobić większy krok, łatwiej będzie mu wchodzić po wysokich schodach. Będzie szybciej się poruszało, bo będzie miało dłuższe nogi.  Dziecko będzie mogło sięgnąć do wyżej półki. Owszem, ja bardzo często nie mogę dosięgnąć do towaru na półce sklepowej. Wówczas, najzwyczajniej w świecie,  proszę o pomoc. Wydłużałam się po to, żeby być bardziej sprawną i mobilną.

Metoda Ilizarowa nie polega tylko na założeniu aparatów, podkręcaniu śrub, jeżdżeniu na wizyty kontrolne i zdjęciu aparatów. Jeśli ktoś, kto chce z niej skorzystać i myśli w ten sposób, to może od razu z niej zrezygnować. Ta metoda, to współpraca dziecka z rodzicami i lekarzem prowadzącym. To zmiana dotychczasowego stylu życia, oczywiście nie na zawsze.