Press "Enter" to skip to content

Najbardziej szalona rzecz, którą z pewnością powtórzę

To wydarzyło się półtora roku temu. Trzy dni przed moimi 25 urodzinami postanowiłam uzupełnić poziom adrenaliny we krwi. Przez wiele lat marzyłam o skoku na bungee, ale martwiłam się o mój kręgosłup. Dowiedziałam się, że podczas skoku odczuwane jest szarpnięcie  w odcinku lędźwiowym. Zrezygnowałam z niego, bałam się ewentualnych powikłań. Szkoda było mi pieniędzy i zdrowia. Myśl o skoku tkwiła w mojej głowie. Wiedziałam, że nie odpuszczę. Musiałam znaleźć, alternatywę. I znalazłam! Skok w tandemie.

Podczas skoku w tandemie, oczywiście, ze spadochronem, jesteś sparowana/y z doświadczonym skoczkiem, jakbyście byli jednym ciałem. Cały ciężar podczas lądowania skoczek bierze na siebie. Do mnie należało podniesienie nóg do góry, by nie zarysować ziemi. 😉

Ubrana w kombinezon czekałam na swoją kolej. Mój „partner” podszedł do mnie, powiedział, ze musi sprawdzić zaczepy. Inny skoczek widząc nas stojących obok siebie powiedział do kolegi „Ja nie wiem, kto w tej parze będzie dominował”. Pomyślałam sobie, chodzi mu o płeć? Ja czy on? Nie, chodziło wzrost. Mój instruktor w skoku miał ponad 180 cm wzrostu. 🙂
Najzabawniejszy był moment kiedy „partner” sprawdzał moje zaczepy. W pewnej chwili powiedział do mnie, żebym podniosła ręce. Zrobiłam to, a w tym samym momencie on wstał na nogi. Moje nogi oderwały się od podłoża, wisiałam w powietrzu. 🙂 Ludzie będący wokół nie mogli się nadziwić.
Po przejściu instruktarzu, wsiadłam do samolotu i poleciałam by być bliżej nieba. Pierwsza myśl podczas skoku?  Jestem w swoim żywiole. 🙂 Chciałam spadać jak najdłużej. To były najszybsze 10 minut mojego życia.

Pisze to Wam, po to żebyście zrozumieli, że ograniczenia są jedynie w naszych głowach. To, że nie możemy brać czynnego udziału w danej dyscyplinie sportowej nie znaczy, że nie możemy w innej. Najgorszą rzeczą jaką można zrobić, to zamknąć się na możliwości. Zatem do działa! Czekam na wasze relacje, fotorelacje z waszych wyczynów sportowych, ekstremalnych doznań.

Teraz marzę o locie szybowcem…. Jak mam to powiedzieć rodzicom i babciom?

 

 

(Ten moment kiedy czułam, że jestem w swoim żywiole.)

(Endorfiny w całym ciele i myśl, że trzeba to koniecznie powtórzyć.)

(Foto: Archiwum prywatne. Przasnysz, sierpień 2015r.)

Komentarze są zablokowane.